Wolny czas upływa, zegar egzaminacyjny tyka… A ja postanowiłam wybrać się z Michałem do Portu Łódź coby zobaczyć to nasze łódzkie cudo konsumpcjonalizmu.
Szczerze mówiąc nic specjalnego. Kolejna galeria handlowa. Duża. Dobrze zaopatrzona. Z tendencją do gubienia klienta w swym wnętrzu – widzisz duże szklane drzwi, myślisz, że to wyjście, i w istocie jest to wyjście, ale na patio, a nie z galerii.
To co mnie tam właściwie przyciągnęło to Saturn, bo nie raz miałam okazję się przekonać, że dobra muzyczne skompensowane na Srebrnych Dyskach (Si-Di – tak, to właśnie znaczy spolszczona wersja skrótu) są tam w wielu przypadkach tańsze, zwłaszcza jeśli szukamy starszych tytułów.
To co mnie urzekło jednak, to rzecz, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem. Otóż dawno dawno temu, za górami, za lasami, w Działoszynie para emerytów wpadła na genialny pomysł wyhaftowania krzyżykowo dzieła Jana Matejki Bitwy pod Grunwaldem. Projekt szalony, wariacki wręcz. Rozmiar całości to 9,20 x 4,05 m. Istne makabra dla co poniektórych małocierpliwych gdyż gwarantuję, że takie przedsięwzięcie dla jednej osoby to praktycznie pół życia. Ok 8 milionów krzyżyków to nie na kiju wieszał…
I tak oto zrządzeniem losu udało mi się trafić na ten cud Rękodzielniczej Pikselizacji.

- Bitwa pod Grunwaldem w Porcie Łódź
(Zdjęcie może nie najlepszej jakości ale i tak jestem zadowolona z tego co potrafi mój LG GT540.)
Gdy natknęłam się na ten gobelin oniemiałam. Uwielbiam ten typ wyrazu. Przenoszenie obrazu na kanwę, krzyżyk po krzyżyku tworzenie go w nowym wymiarze, gdzie całość wychodzi spod rąk… (dlatego nie lubię malowanych kanw – od razu widać co wyjdzie, zdążysz się milion razy napatrzeć na ten wzór i z czasem ci brzydnie). Powtórzę: takie przedsięwzięcie to istne szaleństwo. Ale powiodło się i efekt jest zniewalający.
Odsyłam do strony Haftiksa – polskiego programu komputerowego, który przetwarza obrazy na wzory do haftu a także pozwala na samodzielne tworzenie wieloma rodzajami mulin (bo jest tego kilka palet), gdzie jest opis powstawania bardzo udanej wyszywanej inicjatywy.
Zainteresowanym łodzianom i mieszkańcom okolic polecam wybranie się do Portu do końca lipca. Później “Bitwa” nawiedza Częstochowę i zostanie tam przez cały sierpień.
Pozdrawiam Was ja i mój nowy przyjaciel Zygmunt – Ikejowy Zdobyczny Myszon – Myszoszczur.

Archarachne
Dodaj do ulubionych:
Bądź pierwszą osobą, która doda ten wpis do listy ulubionych.