Panta rei

Posted in Bez kategorii on 20 Październik 2011 by Archarachne

Czwarty rok studiów się zaczął, ja ciągle pracuję i póki co zdANŻam z projektami :D oraz dumam nad przyszłością. I przeszłością też, bo w sumie jak to wszystko szybko minęło…

Jeszcze pamiętam pierwszy dzień na wydziale gdy przyszło mi się zorientować, że moja pierwsza grupa jest All Male + ja :D , pamiętam swój pierwszy zaliczony egzamin, swój pierwszy i mam nadzieję ostatni oblany egzamin, pierwszy zaliczony rok… A tu już jest bliżej niż dalej.

Jak na złość przedmiotów nie zmalało przez dwustopniowy system studiów >_<… Dopiero na 5 roku z 330/360h w semestrze zostaje 270/240h co jest równoważne 11/12  i 9/8 blokom dwugodzinnym. Czyli tak naprawdę pracując i studiując mam pełny etat + czas na dojazdy + weekendy na projekty = no time for life = nolife.

Radzę sobie.

Wszystkim, którym czasu na obijanie się brak, życzę radzenia sobie.

Traktorze, jesteś wielka. Jestem z Tobą. Dobrze o tym wiesz. ;-)

 

 

Pokój wszędzie niech będzie

Archarachne

Come on baby, work it for me, yeah!

Posted in Bez kategorii, Miejsca, Przemyślenia tagi , , , on 14 Sierpień 2011 by Archarachne

STRIKEDostałam pracę. Od 1 sierpnia pracuję w Fujitsu Technology Solutions sp. z o.o. w Łodzi jako Konsultant klienta ds IT… czyli siedzę na telefonie i rozwiązuję problemy zdalnie ludziom z Wielkiej Brytanii, RPA i Indii. Wszystko w języku angielskim dla korporacji Centrica.

Pół etatu, praca której nie zabiera się do domu więc istnieje duża szansa, że dam sobie radę studiując dziennie i pracując. Grafik w miarę elastyczny i nawet miły, bo choć nasz desk (projekt) pracuje praktycznie 24/7 niezależnie od polskich świąt, to półetatowcy nie pracują w weekendy (na całe moje szczęście).

Nie jest łatwo tak do końca (w końcu w żadnej pracy nie jest), ale radzę sobie i mam nadzieję, że radzić nie przestanę. Największy problem jest czasem z akcentem ludzi, gdzie zamiast V usłyszysz Z, albo gdy rozmawiasz z Hindusem i wtedy słyszysz zupełnie co innego niż on mówi. Jeśli zaś chodzi o wiedzę związaną z problemami jakie można napotkać to nikt nie musi się o nic martwić. Fujitsu propaguje politykę wszelkiego dzielenia się informacjami, dlatego ZAWSZE  poproszenie kogoś o pomoc nie spotka się ze słowami “Ale powinnaś to wiedzieć”.

Oprócz tego trafiła mi się wczoraj firmowa impreza. Pierwszy raz grałam w kręgle. Dłoń nie chce współpracować, cała ręka boli i część barku (bo Pająk rzucać nie potrafi xD), ale bawiłam się przednio. Na pewno jeszcze zaszczycę Grakulę (łódzka kręgielnia w Manufakturze gdzie jako dekorację wymalowano cycate wampirzyce i Van Helsinga w sali VIPów) swą obecnością, jedynie mułki trzeba podpakować xD, żeby nie cierpieć po każdej kolejnej partii.

Pająk pozdrawia w połowie deszczowego sierpnia… ( jak ja kocham taką pogodę… nic nie wypala ci znamion na siatkówce i możesz wyjść z domu bez ryzyka rozpłynięcia się na ulicy)

Archarachne

Obrona Unicorn Mountain i początek wakacji

Posted in Bez kategorii tagi , , , , on 16 Lipiec 2011 by Archarachne

Przed egzaminem licencjackim miałam rzucić studia i zostać jednorożcem… Ale udało się obronić i to z najwyższym wynikiem.

Przyznano Pająkowi licencję na programowanie.

Póki co walczę teraz z systemem rekrutacyjnym, ze zdjęciami do dyplomu, bo teoretycznie to są potrzebne 4, ale jak chcę jeszcze angielski odpis to 5, czego dowiedziałam się maszerując z rzeczoną czwórką do dziekanatu… -_-

Z jednej strony byłam wściekła, z drugiej dobrze się stało, bo następnego dnia, gdy dotarłam z brakującymi zdjęciami udało mi się wyjaśnić wątpliwości w związku z tym, że “papiery na II stopień mam donieść do 1.08.2011, ale dyplom ma być gotowy dopiero w połowie sierpnia” oraz z tym, że “tak, odbierze Pani dyplom, ale zabierzemy legitymację, pomimo, że ważna do końca października”.

Odpoczywam, czytam, kończę wyszywać… “Słodkie pomarańcze” (tak, te same co z notki Reaktywacja rzec by można z 20 grudnia zeszłego roku). Wreszcie przyszedł na nie czas. Zostały mi już tylko liście i niedługo powinnam zaprezentować całość.

Mam nadzieję, że i Wy znajdujecie czas na trochę odpoczynku.

Pozdrawiam,
Archarachne 

Rękodzielnicza Pikselizacja

Posted in Miejsca, Recenzja, Wspomnienia tagi , , , on 26 Czerwiec 2011 by Archarachne

Wolny czas upływa, zegar egzaminacyjny tyka… A ja postanowiłam wybrać się z Michałem do Portu Łódź coby zobaczyć to nasze łódzkie cudo konsumpcjonalizmu.

Szczerze mówiąc nic specjalnego. Kolejna galeria handlowa. Duża. Dobrze zaopatrzona. Z tendencją do gubienia klienta w swym wnętrzu – widzisz duże szklane drzwi, myślisz, że to wyjście, i w istocie jest to wyjście, ale na patio, a nie z galerii.

To co mnie tam właściwie przyciągnęło to Saturn, bo nie raz miałam okazję się przekonać, że dobra muzyczne skompensowane na Srebrnych Dyskach (Si-Di – tak, to właśnie znaczy spolszczona wersja skrótu) są tam w wielu przypadkach tańsze, zwłaszcza jeśli szukamy starszych tytułów.

To co mnie urzekło jednak, to rzecz, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem. Otóż dawno dawno temu, za górami, za lasami, w Działoszynie para emerytów wpadła na genialny pomysł wyhaftowania krzyżykowo dzieła Jana Matejki Bitwy pod Grunwaldem. Projekt szalony, wariacki wręcz. Rozmiar całości to 9,20 x 4,05 m. Istne makabra dla co poniektórych małocierpliwych gdyż gwarantuję, że takie przedsięwzięcie dla jednej osoby to praktycznie pół życia. Ok 8 milionów krzyżyków to nie na kiju wieszał…

I tak oto zrządzeniem losu udało mi się trafić na ten cud Rękodzielniczej Pikselizacji.

Bitwa pod Grunwaldem w Porcie Łódź
Bitwa pod Grunwaldem w Porcie Łódź
(Zdjęcie może nie najlepszej jakości ale i tak jestem zadowolona z tego co potrafi mój LG GT540.)

Gdy natknęłam się na ten gobelin oniemiałam. Uwielbiam ten typ wyrazu. Przenoszenie obrazu na kanwę, krzyżyk po krzyżyku tworzenie go w nowym wymiarze, gdzie całość wychodzi spod rąk… (dlatego nie lubię malowanych kanw – od razu widać co wyjdzie, zdążysz się milion razy napatrzeć na ten wzór i z czasem ci brzydnie). Powtórzę: takie przedsięwzięcie to istne szaleństwo. Ale powiodło się i efekt jest zniewalający.

Odsyłam do strony Haftiksa – polskiego programu komputerowego, który przetwarza obrazy na wzory do haftu a także pozwala na samodzielne tworzenie wieloma rodzajami mulin (bo jest tego kilka palet), gdzie jest opis powstawania bardzo udanej wyszywanej inicjatywy.

Zainteresowanym łodzianom i mieszkańcom okolic polecam wybranie się do Portu do końca lipca. Później “Bitwa” nawiedza Częstochowę i zostanie tam przez cały sierpień.

Pozdrawiam Was ja i mój nowy przyjaciel Zygmunt – Ikejowy Zdobyczny Myszon – Myszoszczur.

Zygmunt siedzi i podziwia Bitwę pod Grunwaldem w wersji XXXXX

Archarachne

Sesja i znowu prawie po sesji…

Posted in Przemyślenia tagi , , , , , on 19 Czerwiec 2011 by Archarachne

Od ostatniego postu minęły już praktycznie cztery miesiące. Ni czasu ni weny nie starczało.

Ostatni semestr I stopnia studiów był niczym orka na ugorze. Dawno nam nie narzucono takiego tempa. Przez pierwsze miesiące po dwa projekty na tydzień (z takich zajmujących conajmniej półtora do dwóch dni – jeden był na pięć dni pracy i sprawdzania debiloodporności), do tego projekty zaliczeniowe z kolejnego przedmiotu co ok. trzy-cztery tygodnie plus kodowanie projektu dyplomowego (który mam nadzieję niedługo po ostatnich poprawkach zostanie udostępniony w wersji instalacyjnej do wglądu, by rzesza zobaczyła czego to się Pająk nienarobił z koleżanką Ulą Cebulą).

Do tego:

  • wykład z filozofii
  • wykład z aspektów prawnych informatyki
  • wykład z sukcesu na rynku pracy
  • projektowanie grafiki użytkowej (stworzyłam dwa całkiem miłe projekty w 3D i edycję jednej fotografii w 16 wydaniach – jestem z siebie dumna xD)
Foka Thor

Foka Thor

(Jeden z szesnastu efektów utworzonych na zdjęciu z http://www.allposters.com/-sp/Seal-Pup-Posters_i373483_.htm)
Ale już na szczęście wszystko pozaliczane, za mną (czekam na ocenę z prawa)…
Wszystko? Nie… prawie wszystko. Gdy zostanie potwierdzona data przeniesienia oficjalnie 8 lipca stanę przed końcowym etapem I stopnia studiów informatyki. Egzamin licencjacki. Ponad 80 pytań do zapamiętania. -_- Próbowaliśmy to skrócić do 50… ale nawet nie dali nam szansy na edycję, gdyż parafrazując: “takie podania składa się przed rozpoczęciem roku akademickiego, gdyż inaczej to narusza statut”…
Dowiedzieliśmy się o tym na przełomie maja i czerwca. O terminie egzaminu też coś koło tego. O tym jak to dokładnie wygląda… Mam przynajmniej pięć różnych wersji do wyboru z drugiej ręki, wiec jest nad czym się zastanawiać.

Ale póki co korzystam z chwili wytchnienia. Wróciłam do regularnego czytania. Jestem w trakcie Płomienia i Krzyża (tom 1) Jacka Piekary. Wcześniej zawzięcie ucząc się do sesji udało mi się pochłonąć poprzednie części cyklu o genialnym inkwizytorze szerzącym żar prawdziwej wiary… Polecam wszystkim Sługę Bożego, Młot na Czarownice, Miecz Aniołów. Zwracam jednak uwagę, że pan Piekara nie upiększa, tylko stawia na realizm, więc mordobicia, chędożenia, bluźnierstw i palenia heretyków nie brakuje. A i Anioł czasem się pojawi i wymierzy sprawiedliwą karę niewiernym oraz mimochodem uratuje biednego sługę pana, który chce jedynie wypełniać swoje obowiązki w drodze do szerzenia Jego wiary… ;->

Uczę się odpoczywać na nowo. Mam teraz trochę czasu by przemyśleć co dalej, w którą stronę rozwijać umysł i talenta… Póki co już drugi dzień wstaję z myślą, że nie muszę spędzić kolejnych godzin nad kolejnym kodowaniem, bo na poniedziałek, wtorek, środę trzeba coś mieć… -_-  Powracam do równowagi. I mam nadzieję, że egzamin, rekrutacja i następne trzy miesiące względnie spokojnie przeminą.

Tego życzę sobie i całej studenckiej braci.

Pokój wszędzie niech będzie!
Archarachne

Sesja i prawie po sesji… oraz terror Glee.

Posted in Recenzja tagi , , , , , on 19 Luty 2011 by Archarachne

…gdyż został mi do oddania jeden projekt i za 5 dni będę wolna.

Długo milczałam, ale byłam (i jeszcze niestety jestem) w trakcie zaliczeń i egzaminów. Gra pisana od podstaw jedynie ze znajomością zasad po odpowiedniej obróbce będzie dostępna dla znajomych i przyjaciół. Wraz z Ulą stworzyłyśmy coś tak ładnego, że… ale o tym jak się uda stworzyć instalatory.

Postanowiłam ponadto przestrzec Was przed drugim sezonem Glee. JEST KIEPSKI! STRASZNY! SŁABY! I… <brak słów zdarza się Pająkowi niezmiernie rzadko ale tutaj mamy o to takie zjawisko>

O ile nie posiadałam się z radości gdy pierwsze odcinki musicalowej serii wpadły mi ręce to teraz uważam, że zabito serial tyle razy, że nawet prochów nie dojrzymy.

Kiepskie scenariusze i kiepsko dobrane piosenki powodują, że ostatnio oglądam na tzw. podglądzie. Drętwe kwestie, wątek Shue-Emma pominięty, bo wyszła za mąż to można, Sue Sylvester nie ma co ze sobą zrobić to strzela pomponiarami z armaty, Finn znowu ugania się za Quinn, co jest kompletnym idiotyzmem, bo jak można być takim burakiem i latać za dziewką co w dzieciaka go w wrobić chciała i to jeszcze nie jego… Ale Finn nigdy nie grzeszył inteligencją. Ot czasami miał wzloty… Ale jego wyraz twarzy (a właściwie wyraz twarzy samego aktora jest… jednoznaczny). Jedynie męski chór z konkurencyjnej szkoły coś tam ratuje. Ale coś tam nie wystarczy by powstać z popiołów (które rozwiały się dawno temu).

Pewnie zastanawiacie się czemu tak przeżywam “jakiś tam głupi amerykański serial”… No cóż, chociaż raz miałam nadzieję, że można zrobić coś lepszego niż High School Musical, a w dodatku to coś będzie miało kopa. O ja naiwna…

Pozostaje nam cieszyć się innymi produkcjami muzycznymi. Polecam “Burleskę”. Scenariusz może nie powala na kolana, choć ma momenty, natomiast postaci są ciekawe. A jak to nie przekonuje to można obejrzeć chociażby ze względu na Cher i Christinę. WARTO!

Pozdrawiam i, powtarzając za serialowym Frasierem Crane’em, życzę dużo zdrowia psychicznego.

Archarachne

Things come… things go… What’s this new guy’s name? Oh… 2011.

Posted in Pajęcze Rękodzieło, Przemyślenia tagi , , , , , on 30 Grudzień 2010 by Archarachne

Przedsylwestrowa notka na ten nowy, 2011 rok.

Doszły do mnie kolejne przesyłki m.in. krosno do haftowania z kokardka.pl (model przykręcany do stołu). Jest trochę uciążliwe w skręcaniu, a wałki nie do końca spasowane, więc trzeba trochę się namęczyć (kombinerkami! bo “motylki” małe i wbijają się w palce) zanim wasze krosno z naciągniętą kanwą będzie gotowe. Dodatkowo zaciski do stołu nie są jakoś zabezpieczone, więc podkładki filcowe, czy też zwykłe chusteczki higieniczne idą w ruch (ja wiem, że stołu nikt od spodu nie ogląda… no ale po co psuć : P). Póki co jeszcze na nim nie haftowałam, ale czy jest wygodne to się okaże. Poza tym trzeba zadbać o jakieś dobre źródło światła padające z tyłu, ewentualnie boczną lampkę, ale taką na teleskopowych drążkach. I to wysoką.

Trochę marudzę, ale najwięcej rzeczy “wyjdzie w praniu”. Jak będę miała jakiś problem to drążki dorobię u stolarza.  Przynajmniej fachowiec powinien wiedzieć jak spasować takie, żeby było dobrze.

Dodatkowo przyszła jeszcze piękna fioletowa skrzyneczka z bratkami na przybory krawieckie, używane Tamagotchi V5 upolowane na Allegro : D oraz storybook The Search For Spock.

The Search For Spock

The Search For Spock

Książka jak książka, duuużo obrazków : D, a jeśli chodzi o Tamagotchi to ostatnio zapragnęłam przypomnieć sobie jak to było w szkole podstawowej ze zwierzątkiem w kieszeni : D. A że to okazja była… i że to oryginalne Bandai, więc zwiodło mnie na pokuszenie. Jak tylko skołuję baterię zacznę męczyć te biedactwa : P (V5 ma więcej niż jedno zwierzątko – tzw. Familitchi).

 

W każdym razie… po peanach pochwalnych i niepochwalnych na temat zakupów, Pająk życzy Szczęśliwego Nowego Jorku… Nie, zaraz… A! Hepi Nju Jer! Niech Wam się wiedzie, kabza zawsze będzie pełna, brzuchy napchane multum dobrego jedzonka, a życie piękne i szczęśliwe! Ostatnio przekonałam się, że czasem, gdy zmieni się podejście, pojawiają się nowe perspektywy, nowe punkty widzenia… i jakoś lepiej mi z tą wiedzą. Niech i Wam los dostarczy nowych możliwości!

fajerwerki

 

 

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.